Najgorsze prezenty na świecie – tego nie kupuj!

Czasem wydaje nam się, że wymyśliliśmy fajny prezent, a potem okazuje się, że osoba, która obdarowaliśmy, wcale nie jest z niego zadowolona. Co zrobić, żeby uniknąć rozczarowań? Specjalnie dla was przeszukaliśmy fora internetowe i wybraliśmy najbardziej nietypowe, głupie, nietrafione prezenty. Niektóre są tak zaskakujące, że trudno uwierzyć, że można coś takiego komuś podarować.

UWAGA: czytanie tego artykułu grozi nagłymi wybuchami śmiechu!

 

Prezent-reklamówka

To jeden z częściej powtarzających się prezentów – choć trudno uwierzyć, nasi bliscy często dają nam długopisy czy kubki z firmowym logo. Czasem są to przedmioty, które dostali przy okazji robienia zakupów w jakimś sklepie, brania kredytu w banku, innym razem – reklamówki miejsca, w którym pracują. O takim prezencie opowiada Libra2: Ja dzisiaj od sąsiadki (przedstawicielki Mokate) dostałam firmowy długopis, kalendarzyk , 2 płyty CD „Muzyczne Grzanie ” i „Mokate Kochane za smak ” , termo kubek oraz „perfumy” Carmen wyprodukowane dla Mokate właśnie.

Najdziwniejsze książki świata

Niektórzy lubią dostawać w prezencie książki, są nawet tacy, którzy na swoich prezentowych listach życzeń wpisują wyłącznie książkowe pozycje. Ale niekiedy kupujący książki nie zadadzą sobie tyle trudu, by dopasować książkę do odbiorcy. Kupilibyście komuś książkę „Jak przetrwać w więzieniu” albo zbiór wierszy o zbożu? Pół biedy, jeśli jest to książka, która po prostu nie trafia w gust, tak jak było w przypadku Nektaryny: Ja mam ciocię, która daje mi pod choinkę książki. Ale jakie to są książki. W tamtym roku dostałam Kwiat Pustyni, 2 lata temu Wstrząsające wyznania Kathy, a na urodziny Randka w Ciemno Kosińskiego. Ja nie wiem co ona widzi w tym żeby mi dawać ciągle książki o gwałtach, znęcaniu się, morderstwach. Kupując książkę, warto zastanowić się, czy taka lektura będzie odpowiadać obdarowanemu, albo czy zwyczajnie jest mu do czegoś potrzebna. W przeciwnym razie, możemy popełnić gafę, taką jak ta, którą opisuje istari: Kiedyś dostałam od ciotki pod choinkę albumik „Piękne balkony i tarasy” (tzn. o tym jak urządzić balkon albo taras). Książka była najprawdopodobniej prezentem „przechodnim” bo:
a) nie mam balkonu
b) kompletnie się nie interesuję roślinami, architekturą zieleni ani podobnymi sprawami
c) miałam wtedy 12 lat
pierwszy (i ostatni jak dotąd) raz w życiu poczułam, że to prezent totalnie odbębniony.

Czasem jednak bywa i tak, że książka wprawia obdarowanego w zakłopotanie, tak jak prezent, który dostała kasiencja:  Gdy byłam dzieckiem (no nie wiem… 10 lat?) znalazłam pod choinką książkę. Nie wiem, czy ktoś się pomylił podpisując pakę, czy ktoś nie dowiedział się, o czym ona jest… bo w tytule miała coś z jakąś księżniczką, no kojarzyło się to z jakąś baśnią. Wieczorem okazało się, że to taka „specyficzna” baśń, w której jest mnóstwo jakichś scen erotycznych. No i ja jako bardzo grzeczna dziewczynka się zawstydziłam i odłożyłam ją gdzieś na półkę. Parę dni później mama mi ją schowała i w sumie do dziś o tym nie rozmawiałyśmy.

Prezenty-wędrowniczki

Jak wynika z relacji wielu forumowiczów, prezenty, które przechodzą z jednej osoby na druga, to częsta praktyka. Ciocie, wujkowie i babcie często wkładają pod choinkę coś, co sami dostali, ale nie bardzo przypadło im do gustu. Taką historię opisuje amber2046: – mój prezent na komunię od chrzestnej: ciężki męski złoty łańcuch z krzyżem z bardzo niewygodnym zapinaniem, o którym wcześniej mówiła mojej mamie, że dostał go jej mąż i jest niezadowolony, w sam raz dla dziewięcioletniej dziewczynki. Takie prezenty-wędrowniczki trafiły też w ręce carri_esce: Przypomniała mi sie moja 18tka. Od chrzestnego i jego rodziny dostałam paczkę „interesujących” prezentów, a w niej, ku mojemu zdziwieniu, znajdowała się zepsuta karta telewizyjna do komputera nadająca sie tylko do starszych systemów operacyjnych i elektroniczny organizer, który był również ewidentnie stary (ale nieużywany). Jak sie domyślam podarowali mi swoje niechciane prezenty, które przeleżały gdzieś zakurzone. Odkurzyli i na 18tke w sam raz.

Prezenty „na wesoło”

Czasem wybierając prezent dla kogoś, wpadamy na pomysł, żeby kupić coś „śmiesznego”. Problem w tym, że zwykle śmieszny prezent jest śmieszny tylko dla obdarowującego, a obdarowanemu nie jest już tak do śmiechu…  O takim prezencie opowiada na jednym z for gitka1: Kilka dni temu obchodziłam urodziny i od mojej koleżanki dostałam pluszową poduszkę z wielkim męskim członkiem. Jeszcze w życiu nie dostałam takiego głupiego i obraźliwego prezentu. Właśnie skończyłam 49 lat i jestem mężatką (mało tego, jestem już babcią). Dodam, że na życie erotyczne też nie narzekam. Nie wiem co kierowało moją koleżanką przy wyborze prezentu! Może miał być śmieszny? Mnie bynajmniej nie rozśmieszył. Mojemu mężowi też nie było za wesoło. I co z tym fantem zrobić? Przecież nie będę tego badziewia na kanapie eksponować jak przyjdą moje dzieci z wnuczką albo inni znajomi!!!!!! Okropność!

Post Author: szybka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *